Tajemnice starego domu - Ilona Gołębiewska
„Tajemnice starego domu” są
kontynuacją losów Alicji Pniewskiej, którą czytelnicy poznali w debiutanckiej
powieści Ilony Gołębiewskiej „Powrót do starego domu”. Alicja znalazła się na
życiowym rozstaju dróg, jej małżeństwo dobiegło końca, a ona próbując odnaleźć
siebie, zawalczyć o swój spokój i szczęście, wyprowadziła się z Warszawy i
osiadła w starym, rodzinnym domu, który niegdyś stanowił jej ostoję i jest
źródłem wielu pięknych i ciepłych wspomnień. W Pniewie, miejscowości, w której
Alicja zaczęła pisać nowy rozdział swojego życia, doznała wiele życzliwości i
została serdecznie przyjęta do małej społeczności. Alicja znalazła nie tylko
swoje miejsce na ziemi, ale również upragnioną miłość w różnych jej wydaniach. Pęknięciami
w tej dość sielskiej historii okazała się powracająca przeszłość. Rodzinna tajemnica,
mnogość pytań przy jednoczesnym braku możliwości ich weryfikacji kładą się cieniem
na tym, jak Alicja postrzega swoją rodzinną historię. Czy ci, którzy byli dla
niej tacy wspaniali, kiedy była dzieckiem, rzeczywiście mieli kryształowe życiorysy? Na to
właśnie pytanie autorka postanowiła dać odpowiedź Alicji i czytelnikom w „Tajemnicach
starego domu”.
Tylko od nas zależy, jak dalej będzie wyglądało nasze życie. Teraz już wiem, że szczęście jest tylko częścią miłości. Zwyczajnie trzeba się nauczyć o nie walczyć. Cierpienie także należy do miłości. Jest tłem dla szczęścia. To jest tajemnica miłości.
Ostrzeżenie: jeżeli jesteś przed lekturą pierwszego tomu („Powrót do
starego domu”), możesz pominąć poniższy akapit, ponieważ może zawierać
spoilery.
W drugiej odsłonie historii
starego domu życie Alicji nabiera jasnych barw. Jest sielsko i anielsko, mimo
różnych zbierających się chmur. Bohaterka jest zakochana. Razem z Adamem tworzą
piękną i zgodną parę, a uzupełnieniem ich szczęścia są dzieci: Rozalka, córka
Adama, którą do niedawna samotnie wychowywał, oraz Michałek, osierocony wnuczek
sąsiadki, którego Alicja pokochała jak własnego syna. Duża część fabuły
skupiona jest na staraniach Alicji, aby formalnie objąć opiekę nad chłopcem. Sytuacja
wydaje się być niezwykle trudna, biorąc pod uwagę stan cywilny i wiek Alicji. W
tym dążeniu nie jest jednak sama, bo otaczają ją ludzie niezwykle życzliwi i
pomocni.
[Koniec spoilerów pierwszego tomu]
Innym dominującym wątkiem tej części
jest tytułowa tajemnica, którą osnuta jest postać nieżyjącego już ukochanego dziadka Alicji – Jana,
jego przyjaciela Henryka Sokolskiego, z którym zaprzyjaźniła się również
Alicja, oraz jej ojca.
W głowie Alicji rodzi się wiele
pytań, zaczyna wątpić w znane jej rodzinne historie. Spotyka się z milczeniem
tych, którzy mogliby udzielić jej informacji, rozproszyć mgłę domysłów i
niedomówień. Alicja prowadzi własne dochodzenie, tropi najmniejsze poszlaki. Czuje,
że musi poznać prawdę i zmierzyć się z nią, aby mieć świadomość własnych
korzeni i poczucie własnej tożsamości. Nie jest jednak w stanie zrobić tego
sama, musi rozkruszyć niejeden mur niechęci i skorzystać z nieoczekiwanie
wystawionych pomocnych dłoni.
Zwyczajnie nie da się wymazać tego, co było. Na ślady przeszłości natykamy się każdego dnia. Trzeba tylko nauczyć się z nią żyć. Nie można jej żałować. Dzięki niej wiemy, jakich błędów nie powinniśmy już popełniać. Pierwszy błąd jest zawsze skutkiem naszej nadziei na sukces, kolejne błędy to już zwykła głupota.

Opisując moje wrażenia z lektury „Tajemnic
starego domu” jak najkrócej, mogę stwierdzić, że była to z pewnością przyjemna
i odprężająca lektura, przepełniona afirmacją życia. Autorka pisze bardzo zgrabnie, w sposób, który ma szanse
trafić do szerokiego grona odbiorców. Kategoryzując, jest to klasyczny przykład
tzw. kobiecej literatury obyczajowej. Historia jest pełna pozytywnych emocji,
poczucia, że przeciwności losu można pokonać, że dobro i sprawiedliwość
zwyciężają, że ludzi można zmienić na lepsze. Jeżeli ktoś potrzebuje takich
doznań, to ta książka jest naprawdę dobrym wyborem. Nie jest to
wymagająca lektura: język jest bardzo przystępny, fabuła nie wywołuje lawiny
emocji, nie pogrąża czytelnika w egzystencjonalnych refleksjach. Nie potrzeba również
poświęcać wiele czasu na lekturę, bo pomimo prawie 500 stron, czyta się ją
błyskawicznie. Dla mnie to książka, którą mogę nazwać czasoumilaczem, świetna na chwilę wytchnienia od własnych problemów.
Dla kontrastu historii Alicji
towarzyszą też dość gorzkie wnioski. Jeden, pozornie niewielki, błąd może diametralnie
zmienić życie nie tylko tego, który go popełnił, ale i innych osób. Konsekwencje
mogą być bolesne i długotrwałe. Kolejne
pokolenia mogą nieść krzyż swoich przodków. Innym aspektem jest nimb tajemnicy.
W wielu z nas jest pragnienie poznania korzeni i prawdy o nich, a ta czasem
bywa trudna, bolesna i nawet nieświadomie wpływa na naszą teraźniejszość. Alicja
miała utrwalony piękny obraz swojej rodziny. Przyszło jej jednak zrewidować go
i spróbować się w nim na nowo odnaleźć.
Każda zmiana jest jak burza. Niosąca strach na początku, gwałtowna w trakcie i cudowna na końcu. Zachodzi tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu, do czego przywykliśmy. Zmiana nie uznaje komfortu, sprawdzonych pomysłów, nawyków i ciągłego oczekiwania. Rządzi się swoimi prawami i daje nam wybór. Albo to właśnie my podejmiemy działanie i postaramy się organizować przyszłość według naszego planu, albo życie zdecyduje za nas. Tak czy inaczej, zmiana nastąpi.
Mimo kłopotów, które spadają na
głowę bohaterki „Tajemnic starego domu”, wydźwięk historii jest pozytywny. Dla mnie
jednak trochę za bardzo pozytywny. Może jestem zbyt sceptyczna, może brakuje mi
optymizmu, nie mam aż takiego szczęścia do ludzi i instytucji, ale mam trochę
inny obraz rzeczywistości niż ten kreowany przez autorkę. Prezentuje ona dość idealistyczny
schemat, że generalnie dobro zwycięża zło na różnych polach. Ja widzę to w
innych proporcjach: czasami rzeczywiście zwycięża (otaczający nas ludzie zachowują się tak jak
powinni, dostają lub znajdują to, czego potrzebują), a innym razem zostaje pokonane,
rozłożone na łopatki, a rezultaty dalekie są od triumfu sprawiedliwości. Tego rodzaju
zakończenia niektórych perturbacji życiowych Alicji zabrakło mi w „Tajemnicach
starego domu”, co uczyniło dla mnie tę
historię zbyt przelukrowaną. Ale to tylko moje odczucia, wynikające zarówno z
moich doświadczeń życiowych, jak i czytelniczych preferencji. Dla rzeszy
czytelników tak pozytywne fluidy wypływające z tej powieści będą wielkim
atutem.
Autorka w finale powieści zarzuciła przynętę na czytelników, zapowiadając kolejne zawirowania życiowe mieszkańców starego domu. Szykują się kolejne kłopoty, z którymi będą musieli zmierzyć się Alicja i Adam. Zaciekawionym czytelnikom pozostaje czekać na trzeci tom historii Ilony Gołębiewskiej.
„Tajemnice starego domu”
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-287-0799-3
Liczba stron: 480
Chętnie sięgnę po tę serię. Może mi się spodobać. ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, żeby tak było :-).
UsuńMyślę, że jeśli będę miała możliwość sięgnę po tę książkę.
OdpowiedzUsuńJeśli Ci się uda, życzę miłej lektury :-).
UsuńTego typu książki zawsze mają bardzo podobne okładki ;) jakby patrząc na nią już wiemy czego się spodziewać. Mnie się to trochę skojarzyło z Kasią Michalak, którą omijam
OdpowiedzUsuńHahaha :-D. Nie wpadłabym na to skojarzenie. Pewnie dlatego, że również omijam książki tej autorki szerokim łukiem i w ogóle nie mam w głowie jej okładek ;-).
UsuńTytuły obu tomów są tak niesamowicie elektryzujące, że nie przejdę obojętnie.
OdpowiedzUsuńW międzyczasie pojawił się trzeci tom - "Pamiętnik że starego domu". Niedługo będę czytać :-).
UsuńCzytałam i była to przyjemna lektura, więc na pewno sięgnę po najnowszy tom, który ukazał się wczoraj:)
OdpowiedzUsuńhttps://slonecznastronazycia.wordpress.com/
Cieszę się, że Ci się podobała. To rzeczywiście przyjemna, odprężająca lektura :-).
UsuńZnam osobę dla której ta książka będzie wspaniałym prezentem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
O, to wspaniale. Mam nadzieję, że spodoba się tej osobie :-).
Usuń