Witraż - Agnieszka Korzeniewska [RECENZJA]

Wydawnictwo Od deski do deski przyzwyczaiło już wielu czytelników do pewnego stylu i tematyki wydawanych przez nie powieści. Większości z Was kojarzy się ono z serią "Na f/aktach", która obfituje w historie bardzo mocne, dużego kalibru, wstrząsające tym bardziej, że oparte na prawdziwych zdarzeniach. 
Przyszedł czas, kiedy do ręki wzięłam powieść wydaną właśnie w owym wydawnictwie, ale zgoła odmienną. 

Zaczytana do samego rana


"Witraż" to powieść stricte obyczajowa, w której na próżno szukać zbrodni czy psychopatycznych bohaterów. Tym samym wydawnictwo poszerza grono swoich odbiorców i do tego tytułu zapewne przyciągnie większą liczbę kobiet. 

Akcja powieści dzieje się w Brukseli, a głównymi bohaterkami są trzy Polki, które z różnych powodów wyemigrowały. 
Zuza przyjeżdża do Belgii, żeby wyjaśnić sprawy rodzinne. Zatrzymuje się u dawno niewidzianego wujka i nieoczekiwanie znajduje nie tylko dach nad głową, ale i emocje, których brakowało jej w dotychczasowym życiu. 
Melania to kobieta dojrzała, która osiągnęła sukces. Wyprowadziła się z Polski, żeby uciec przed biedą i jej plan powiódł się w stu procentach. Ma świetną pracę, wspaniałego męża, dom i dwie córki. Żyć, nie umierać. Jednak ta idylla zostaje zaburzona. 
Melania przypadkiem poznaje młodą Polkę - Magdę. Widząc w niej trochę z siebie sprzed lat, postanawia jej pomóc i oferuje pracę w charakterze korepetytorki jej córek. 

"Witraż" opowiada historie kobiet. To na ich emocjach, zachowaniach i potrzebach skoncentrowana jest fabuła. Często w tego typu opowieściach mężczyźni stanowią dodatek, a nawet tło. W wielu przypadkach postacie męskie możnaby nawet wyciąć bez wielkiej szkody dla fabuły. Natomiast w tej książce są immanentną jej częścią. Nie są kwiatkiem do kożucha. Wuj Zuzy i mąż Melanii to wyraziste postaci, które dopełniają bohaterki, wpływają na ich losy i wywołują w nich metamorfozy. 

Tytuł książki wydaje mi się niezwykle przemyślany, trafny i bardzo ułatwiający pisanie o tej książce. Bo tak jak w witrażu występują obok siebie bardzo różne kawałki szkła, różnych kolorów i kształtów, współgrając ze sobą, tworzą spójną, piękną całość, tak książkowy "Witraż" tworzą bardzo różni bohaterowie, w różnych sytuacjach życiowych, a jednak wszystkim im towarzyszy jeden cel, jedna potrzeba dominuje ich pragnienia i dążenia. 
Z drugiej strony Agnieszka Korzeniewska swoją opowieścią i jej tytułem pokazuje, że życie obfituje w zdarzenia o różnym wydźwięku. Obok chwil szczęścia i spełnienia czają się zagrożenia, zakręty, a nawet przepaść. To kolorowa układanka zdarzeń, w której obok ciepłych, pogodnych barw, zdarzają się elementy ciemne, pełne obaw i niepokoju. 

Myśl, jaka nasuwa mi się po lekturze nie jest optymistyczna, ale życie nie składa się wyłącznie z miłych refleksji i uważam, że trzeba patrzeć prawdzie prosto w oczy. Jaka to myśl? 
To, co mamy w życiu cennego, co nas uszczęśliwia, spełnia i dodaje skrzydeł, może nagle się skończyć. Bez względu na to czy to szczęście spłynęło na nas nieoczekiwanie i niemal bez naszego udziału czy też zostało przez nas wypracowane latami, ciężką pracą i wyrzeczeniami, może zostać nam odebrane. Powodów jest mnóstwo. Na niektóre z nich mamy wpływ, inne zaś są zupełnie poza naszą kontrolą. Tak czy inaczej, stawiają nas w sytuacji bardzo trudnej, ciężkiej do zrozumienia, przepracowania i zdecydowanie zmieniającej życie. 
Gorzka pigułka do przełknięcia, prawda? Ale dzięki uświadomieniu sobie takich wariantów, dzięki takiej lekturze, można pochylić się z uwagą nad tym, co mamy, docenić to, pochylić się nad tym z czułością i wdzięcznością. 

"Witraż" pełen jest obserwacji psychologicznych poszczególnych postaci i relacji, jakie między nimi panują. Ale bardzo ważnym aspektem tej powieści jest również warstwa socjologiczna. Trzy bohaterki są w sytuacji, która dotyka obecnie wiele osób, co czyni powieść bardzo aktualną. Emigracja, powody, które doprowadzają do wyjazdu za granicę, potem bycie imigrantem, odnajdywanie się w nowej rzeczywistości, szukanie mieszkania, pracy czy życzliwych osób to wyzwania, którym musi stawić czoła wielu z nas albo naszych bliskich czy znajomych. Agnieszka Korzeniewska równolegle do tworzenia historii swoich bohaterek przygląda się również szerszej rzeczywistości bycia imigrantem, funkcjonowania w innym świecie i nowych realiach. 

Akcja książki toczy się w spokojnym tempie. Podczas lektury nie towarzyszyła mi gonitwa pytań: Co będzie dalej?, Jak to się dalej potoczy?. Spokojnie obserwowałam bieg wydarzeń, równie spokojnie opisywany przez autorkę. Nie oznacza to, że fabuła leniwie posuwa się naprzód. Tego o "Witrażu" na pewno nie napiszę. Jest jednak pewna rzecz, która mi przeszkadzała. Mniej więcej do połowy książki autorka używa bardzo kwiecistego języka, pełnego przymiotników, porównań i metafor. Takie bujne, pełne ozdobników pisarstwo znajdzie wielu zwolenników, ale i przeciwników. Mnie to trochę przeszkadzało, wytrącało z rytmu czytania, sprawiało, że czytałam zdanie jeszcze raz i czułam, że oczy robią mi się większe ze zdziwienia. Moja ocena oczywiście wynika z tego, jaka jestem i jakie mam swoje doświadczenia życiowe. Wasza ocena może być zupełnie inna. Dla jednych taki język będzie dodatkowym walorem powieści, dla mnie natomiast był trochę pretensjonalny. Tak jakby niektóre zdania były napisane przez Anię Shirley. Kto zna "Anię z Zielonego Wzgórza" powinien zrozumieć, o co mi chodzi. 
Dla jasności podam przykład takiego przekombinowanego, według mnie, fragmentu: 
"Cienkie strużki światła drgały rzewnie w powietrzu, rozdmuchiwały mikroskopijne cząsteczki tańczącego pyłu. Tajemnicze misterium. Bogactwo kosmosu pochłonęło ją na chwilę, lecz zaraz realność surowości marmurowej podłogi pod stopami przywołała ją do porządku". 
Dla mnie to zbyt wiele. Co ciekawe ten kwiecisty język w pewnym momencie książki ulega znacznemu stonowaniu. Wygląda to tak, jakby autorka na początku książki chciała pokazać szeroki wachlarz swoich pisarskich umiejętności, a potem nabrała więcej luzu. 
Być może moje podejrzenia są zupełnie nietrafione, ale takie miałam odczucia, obserwując wyraźną zmianę w warstwie językowej powieści. 

Reasumując, "Witraż" to ciekawa, warta uwagi powieść obyczajowa, w której autorka poświęca uwagę problemom pojedynczych osób, ale również wyraźnie zarysowuje sytuację społeczności polskich imigrantów w Brukseli, czyniąc książkę bardzo aktualną i opowiadająca nie tylko o ludziach, ale i współczesnym świecie. 
Jeżeli tak jak ja nie przepadacie za zbyt wybujałym językiem, można na to przymknąć oko i czytać dalej, doczytać do finału, bo ten jest bardzo zaskakujący, poruszający i zdecydowanie warty uwagi. Zakończenie książki pozostawiło mnie w zdumieniu i zamyśleniu. 


Zaczytana do samego rana



Za możliwość lektury bardzo dziękuję
wydawnictwu



Komentarze

  1. Myślę, że warstwa psychologiczna najbardziej by mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że okaże się interesująca również podczas lektury, jeśli będziesz mieć okazję przeczytać "Witraż" :-)

      Usuń
  2. Mam już w swojej biblioteczce. Intrygujący opis oraz prosta i przykuwająca uwagę okładka sprawiły, że zdecydowałam się na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jakie Ty będziesz miała wrażenia. Będę czekać na Twoją opinię :-).

      Usuń
  3. Lektura jeszcze przede mną, ale przeczytam na pewno. Bardzo lubię książki tego wydawnictwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem fanką tego wydawnictwa :-).
      Super, że poszerzają swoją ofertę.
      Życzę miłej przyszłej lektury :-)

      Usuń
  4. Temat emigracji jest mi stety czy niestety bliski i głównie ze względu na niego chciałabym tę powieść poznać. Zapowiada się wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie myślę, że odnajdziesz jakieś punkty wspólne między Twoimi doświadczeniami a przeżyciami bohaterek.
      Życzę, żeby to była udana lektura :-).

      Usuń
  5. Super okładka! Podoba mi się również, że książka przedstawia historie pozornie różniących się od siebie kobiet i nie biegnie na lep na szyję. Czasem warto się zatrzymać

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.

Popularne posty z tego bloga

Czarna - Wojciech Kuczok [RECENZJA]