23 czerwca 2017

Mogę wszystko - Anita Scharmach [RECENZJA]

Wielu z nas lato i wakacje kojarzy się z lżejszymi lekturami, często z literaturą kobiecą. Ja nie wybieram książek ze względu na pory roku, ale wychodząc naprzeciw oczekiwaniom niektórych z Was, opowiem Wam o debiucie literackim Anity Scharmach - "Mogę wszystko", który zdecydowanie może stanowić wakacyjną lekturę. 
No chyba, że nie chcecie w pociągu, samolocie czy na plaży śmiać się i płakać na oczach innych. 




"Mogę wszystko" to bardzo lekko, miejscami nawet potocznym językiem, napisana historia Tatiany - matki trojga dzieci, żony, kobiety pracującej, przyjaciółki. Tatiana ma dobrą pracę, fajne dzieci, super męża, wspaniałą przyjaciółkę. Jej życie wydaje się bajkowe i sielankowe. Aż prosiło się o jakieś burzowe chmury, bo bez nich książka mogłaby być ciężkostrawna ze względu na gigantyczną dawkę cukru. Anita Scharmach zafundowała swojej bohaterce poważne kłopoty życiowe, ale cukier i tak występuje w dość dużym stężeniu. A w czym się ta słodycz przejawia? Zaraz postaram się to wytłumaczyć. 

Tatiana ma naprawdę dobre życie. Żyje w dobrobycie, otoczona kochającymi i sympatycznymi ludźmi: mężem, dziećmi, mamą, przyjaciółką. Nawet szefa ma fajnego. A jej warunki bytowe mają się jeszcze poprawić: w pracy dostaje awans, a z mężem kupują piękny, wymarzony dom w ukochanej Gdyni. W tym momencie Tatiana, już dojrzała kobieta, dowiaduje się, że jest w ciąży. Sytuacja okazuje się dla niej zaskakująca, trochę kłopotliwa, ale koniec końców bardzo radosna. Niestety pojawiają się pewne komplikacje, a bohaterka będzie musiała zmierzyć się z nimi i zawalczyć nie tylko o siebie. 
Rany, jak szybko zatracamy się w tym świecie, pędząc do nowego, kiedy niejeden człowiek obok walcz o normalność, o kropkę chleba czy gorący posiłek dla dzieci. Takie chwile wręcz nakazują refleksję.
Główna bohaterka to porządna i fajna babka, miła, opiekuńcza, z poczuciem humoru, ale potrafi też wyrazić się bardzo dosadnie. Ja pokochałam w Tatianie dystans i ironię. Cenię sobie takie poczucie humoru i jest mi ono bardzo bliskie, więc siłą rzeczy niektóre opinie i komentarze Tatiany rozbawiały mnie bardzo i głośno się przy nich śmiałam. 
W "Mogę wszystko" zastosowana jest narracja pierwszosobowa. To w połączeniu z dość potoczonym językiem Tatiany sprawia, że ma się wrażenie, jakby opowiadała swój dzień dobrej koleżance. 
Z drugiej strony potrafi też swoje emocje ubrać w piękne słowa, która brzmią wręcz poetycko.

Wyobraźcie sobie, że umawiacie się z dawno niewidzianą, ale bardzo przez Was lubianą, koleżanką. Siadacie, jecie coś smacznego, popijacie coś dobrego i gadacie. Koleżanka szczerze, od serca i z humorem opowiada Wam, co się ostatnio u niej wydarzyło. Choć nie widujecie się często, to świetnie czujecie się w swoim towarzystwie i lubicie słuchać się nawzajem. Tak wyglądało w moim przypadku spotkanie z "Mogę wszystko". Po prostu "słuchałam", co u mojej starej kumpeli Tatiany. 

Nie chcę być wredna, ale tyle wielorybów i hipopotamów, ile się naoglądałam podczas 7-dniowego urlopu w kurorcie, jakim jest niewątpliwie polskie wybrzeże, to nie widziałam nawet na wyzwolonej Copacabanie. 

Z drugiej strony Anita Scharmach potrafiła też wzruszyć mnie  niemal do łez. Były takie momenty, kiedy walczyłam sama ze sobą, żeby się nie rozpłakać. Bo nad historią Tatiany wisi też śmierć, a autorce pisanie o tym wyszło bardzo przejmująco. 
Choć "Mogę wszystko" obfituje w wydarzenia smutne i traumatyczne, to wydźwięk powieści jest zdecydowanie optymistyczny i dodający energii. 




I tu przyszedł czas na wyjaśnienie dużego stężenia słodyczy powieści. Wszyscy bohaterowie są niezwykle sympatyczni, pozytywni, empatyczni i życzliwi. Brakuje mi rys i jakichkolwiek pęknięć osobowości. Na dodatek obraz małżeństwa Tatiany jest tak tęczowy i idylliczny, że niejedna czytelniczka może poczuć zazdrość albo uznać, że taki związek jest nierealny. Możliwe, że istnieją takie pary, ale ja takich nie znam i dlatego wzbudziło to moją podejrzliwość. No ale cóż, czasem lubimy pokarmić się wizją bajkowego wręcz układu damsko-męskiego, więc jak ktoś się skusi na "Mogę wszystko", to na zdrowie ;-). 

Z pewnością jest to książka przyjemna i łatwa w odbiorze. Krótkie zdania i rozdziały sprawiają, że czyta się błyskawicznie. 
"Mogę wszystko" traktuje o zwykłym życiu, które obfituje w różne zdarzenia: i te pozytywne, i te negatywne, doniosłe i drobne. Wielu z czytelników znajdzie punkty wspólne w zmaganiach Tatiany z ustaleniem własnych priorytetów, oddaniu rodzinie i pośwęceniach w przyjaźni. Anita Scharmach dobrze opisuje zwykłą rzeczywistość. Robi to szczerze, dosadnie, z poczuciem humoru i dozą ironii, a ja lubię taki styl wypowiedzi. 


Za możliwość lektury dziękuję Autorce.


12 komentarzy:

  1. Myślę, że mogłaby mi się spodobać, nie zawsze przeszkadza mi przesłodzona fabuła i bohaterowie, bo np. w "Promyczku" zauważyłam, że główna bohaterka była tak idealna, taka naj... jak chyba nikt na świecie ;) Ale nie wpłynęło to na mój ogólny odbiór książki, więc może w przypadku tej książki też nie będzie tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mogę wszystko" czyta się bardzo przyjemnie.

      Usuń
  2. Hmmm, zastanawiam się czy nie byłoby za słodko jak dla mnie, ale skoro było też zabawnie, to może kiedyś w nastroju na podobną książkę przypomnę sobie o tym tytule :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię obyczajówek, wręcz szczerze ich nienawidzę, jednak ta książka wydaje się interesująca. Gdybym miałam możliwość to zaryzykowałabym i przeczyta.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.

    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to "Mogę wszystko" ma u Ciebie wysoko zawieszoną poprzeczkę ;-). Życzę Ci, żebyś się nie zawiodła.
      Również pozdrawiam serdecznie :-D.

      Usuń
  4. Bardzo mnie zaciekawiła ta książka, i jestem jej ciekawa. Okładka jest piękna i to mnie w niej urzekło. Chociaż wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://gosiaandbook.blogspot.com/2017/06/wywiad-z-mrswierzbicka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne, że okładki potrafią nas zachwycić, inne odstraszyć. Oceniać po okładce się nie powinno, ale to przecież pierwszy element książki, który widzimy i potrafi wzbudzić emocje. A te z kolei mogą wpłynąć na naszą chęć czytania.
      Życzę, żeby zawartość "Mogę wszystko" również Ci się spodobała :-)

      Usuń
  5. Czytając opis stwierdzam, że chętnie książkę dołączę do swoich planów czytelniczych na wakacje. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żebyś dobrze spędziła czas podczas tej lektury :-)

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.