23 września 2016

Recenzja książki "Horyzonty uczuć" Doroty Schrammek

O książkach Doroty Schrammek dowiedziałam się podczas moich wycieczek po innych blogach książkowych. Wyłapałam jedno słowo, które zadziałało na mnie jak magnes: "Pobierowo". Akcja "Horyzontów uczuć" umiejscowiona jest w nadmorskim miasteczku, które znam i darzę wielkim sentymentem. Przez wiele lat spędzałam wakacje w pobliskim Łukęcinie, a na pierwszy samodzielny wyjazd wybrałam się właśnie do Pobierowa. 



Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać książki, których fabuła rozgrywa się w miejscach, które dobrze znam i mam własne, związane z nimi, wspomnienia. 

"Horyzonty uczuć" stanowią pierwszą część tzw. trylogii pobierowskiej. Jedną z bohaterek jest Matylda, kobieta w średnim wieku, która jest sołtyską Pobierowa i prowadzi pensjonat. A do niego przyjeżdżają bardzo różni goście:
  • Iwona, krewna Matyldy, to młoda żona i matka. Jej małżeństwo przechodzi kryzys, w związku z tym przyjeżdża do Pobierowa, żeby dać sobie czas na zastanowienie i podjęcie decyzji. 
  • Zoja na czas urlopu przyjeżdża nad morze do... pracy. Jest osobą bardzo poranioną, zagubioną i żyjącą iluzją. 
  • Aldona, która zmaga się z ciężką chorobą. Podczas wakacyjnego wyjazdu chce zrealizować ważną dla siebie misję. 
  • Piotr, syn Matyldy, i jego żona Dorota. Ich małżeństwo,  podobnie jak Iwony, przeżywa ciężkie chwile, ale z zupełnie innych powodów. 
  • Ryszard z kilkuletnim Antosiem, którego przedstawia jako swojego wnuka, ale w rzeczywistości łączy ich inna relacja. 
Każda z postaci znajduje się w innym punkcie życia oraz ma inny powód, który go przywiódł do nadmorskiego kurortu. Łączy je to, że są w jakimś krytycznym punkcie życia, choć niekoniecznie zdają sobie z tego sprawę. Niektórzy z nich zamykają oczy na bolesną prawdę, uciekają przed podjęciem stanowczych decyzji lub nie uzmysławiają sobie, czego tak naprawdę pragną. 
Pobyt w Pobierowie oraz relacje z innymi mieszkańcami pensjonatu, może im pomóc oswoić rzeczywistość, a przede wszystkim zrobić krok naprzód ku szczęściu i życiu w zgodzie ze sobą. 

Jak już możecie się domyślać "Horyzonty uczuć" nie są stereotypową wakacyjną opowiastką. Książka nie jest przepełniona "ochami" i "achami", wielkimi porywami serc i zachodami słońca. Dotyka ona wielu problemów i bardzo trudnych sytuacji życiowych. Żadna z postaci nie przyjeżdża do Pobierowa z uśmiechem i pieśnią na ustach, a pobyt w pensjonacie przynosi nieoczekiwane spotkania i refleksje. 
"Horyzonty uczuć" nie są tak familiarne i sielskie jak "Dom nad rozlewiskiem", choć nie są całkiem pozbawione takiej atmosfery. 
Dopełnieniem postaci przyjezdnych, dodającym kolorytu, a czasem humoru, fabule są mieszkańcy Pobierowa, którzy wiodą zupełnie inne życie i mają inne problemy. 

Tytuł książki świetnie oddaje jej treść, która rzeczywiście ukazuje szeroką gamę emocji i wyzwań, które stoją przed bohaterami w sferze uczuć właśnie. 
Nie dajcie się zwieść okładce, która może sugerować lekkie czytadełko. Choć jest napisana nieskomplikowanym językiem, ilość stron nie jest pokaźna, a na dodatek interlinia jest duża, to książka Doroty Schrammek dotyka bardzo trudnych zdarzeń, czasem wręcz traumatycznych. 
Autorka prowadzi fabułę w ciekawy sposób, niejednokrotnie wyprowadzając czytelnika w pole. Już się wydaje, że wiadomo, jak będzie przebiegała dalej, jak potoczą się losy postaci, a kilka stron dalej czeka zwrot akcji i zaskoczenie. To bardzo ożywia całą opowieść i uprzyjemnia czytanie. 

Zachęcam Was do lektury książki o pragnieniu miłości, odkrywaniu prawdy o sobie i swoich potrzebach, o budowaniu relacji, chęci współdzielenia blasków i cieni życia z drugą osobą oraz o oczyszczeniu, które otwiera na szczęście. 

Czy ktoś z Was w swoich literackich podróżach był w Pobierowie? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze? 
A kto ma ochotę dopiero sięgnąć po "Horyzonty uczuć"? 
Dajcie znać w komentarzach :-). 



INFORMACJE O KSIĄŻCE:

"Horyzonty uczuć"
Autor: Dorota Schrammek
Wydawnictwo: Szara Godzina
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64312-58-8
Liczba stron: 240

14 komentarzy:

  1. Również lubię czytać o miejscach, z którymi mam jakieś wspomnienia. Ostatnio trafiłam na książkę, w której została wspomniana miejscowość, w której mieszkałam przez kilka lat. Ciszyłam się z tego przez kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim przypadku, kiedy znamy miejsce akcji sprawia, że książka z miejsca dostaje +10 do atrakcyjności;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna okładka, taka wakacyjna :) Zachęciłaś mnie. Z przyjemnością sięgnę po nią i zagłębie się w życie bohaterów :)

    Pozdrawiam!
    http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polałaś miód na moje recenzenckie serce :-).
      Dziękuję i pozdrawiam :-D

      Usuń
    2. Nominowałam Cię do Tagu :) Zerknij :) http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com/2016/09/tag-owocowy.html

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za nominację :-). Postaram się przyrządzić z tego smakowitą sałatkę owocowo-książkową ;-)

      Usuń
  4. Uwielbiam jak akacja książki dzieje się w miejscu które znam, ale sama fabuła tej powieści jakoś nie zachęca mnie do przeczytania, ponieważ nie do końca lubię takie książki ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :-). Ale jakiś punkt wspólny mamy :-).

      Usuń
  5. Nie znam twórczości tej autorki, na pewno wkrótce to się zmieni ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zachęciłam :-). Mam nadzieję, że dla Ciebie to też będzie dobra lektura.

      Usuń
  6. Uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w miejscu, które znam. :)
    Choć akurat w Pobierowie nigdy nie byłam. Słabo znam polskie wybrzeże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do odwiedzenia Pobierowa. Zarówno tego książkowego, jak i rzeczywistego :-)

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.