4 maja 2016

Księga Genezis, czyli skąd się wzięła moja pasja czytania.





Jestem miłośniczką czytania. Czytam odkąd pamiętam. Nie ma dnia bez choćby krótkiej lektury, jeśli opadające powieki nie pozwalają zatopić się w kartach książki na dłużej. W ciągu dnia różnie bywa z czasem, ale jedno jest pewne: bez względu na to, która jest godzina i jak bardzo jestem zmęczona, muszę poczytać choć kilkanaście minut, dopóki nie przejdę w "stan uśpienia".

 Skąd wzięła się u mnie ta fascynacja i jedna z najdłuższych, nieprzerwanych miłości mojego życia (zabrzmiało górnolotnie, ale tak faktycznie jest)?


Miałam to szczęście, że w swojej rodzinie miałam dwie osoby, które czytały książki, robiły to regularnie i z widoczną przyjemnością czerpaną z tej czynności. Pamiętam jak mój tata czytał nawet podczas jedzenia. Nieraz książki przez to ucierpiały, oberwało się im musztardą albo zupą. Cierpiałam, kiedy patrzyłam na wsiąkające w kartki mokre plamy. Siadałam gdzieś w pobliżu taty i patrzyłam na niego. A on pomimo tego, że był tuż obok mnie, wydawał mi się być bardzo daleko. Był tak pochłonięty lekturą, że chyba nie dostrzegał nic dookoła. Nie jestem pewna, czy chociaż wiedział, co ma na talerzu. A potem kończył jeść, odkładał otwartą książkę jej wnętrzem do blatu stołu i znów był obecny, nie tylko ciałem, ale i duchem. Jeszcze tylko z trwogą rzucałam okiem na książkę, która w ten sposób odłożona miała mocno wygięty i nieraz wręcz złamany grzbiet i biegłam za tatą.

Ja w kontrze do mojego antenata pedantycznie dbam o czystość książek, jak również o to, żeby nie miały żadnych zagięć. Przy tej okazji przyznam się do mojego sekretu: niemalże fizycznie cierpię, gdy pożyczam książki komuś, kto o nie zupełnie nie dba. Frustruję się, gdy ktoś taki prosi mnie o pożyczenie mu jakiejś pozycji, a mnie kultura osobista czy też zbyt mała asertywność nie pozwala odmówić.

Wracając do głównego tematu, drugą osobą, która swoim przykładem zaszczepiła we mnie pasję czytania była moja babcia. Przez całe swoje dzieciństwo bardzo dużo czasu spędzałam u babci. A ona czytała mi, opowiadała bajki, pozwalała mi "bawić się" książkami, tzn. przeglądać je, oglądać ilustracje, wpatrywać się w układ liter. Dostawałam nawet rosyjskie książeczki dla dzieci kupowane na bazarze, po których mogłam bezkarnie bazgrać i "ozdabiać" je własną malarską twórczością. 
W babci pokoju dziennym tym, co najbardziej przykuwało wzrok była trzyskrzydłowa biblioteczka. Zewnętrzne części miały lite drewniane drzwi, a środkowa składała się z dwóch przeszklonych szafek oddzielonych wysuwanym, drewnianym blacikiem, na którym można było układać i przeglądać książki. Ten mebel od zawsze mnie fascynował, zwłaszcza te skrzydła, które nie zdradzały swojej zawartości, dopóki babcia nie pozwoliła kluczykiem otworzyć drzwi. Nawet jeśli akurat nie mogłam zajrzeć do środka, wpatrywałam się przez szyby w grzbiety książek równo poustawianych na półkach. Gdy już sama umiałam czytać, pytałam babcię o poszczególne tytuły, o czym są książki, czy wszystkie je przeczytała, czy jej się podobały etc. Niesamowicie emocjonujące dla mnie były te chwile, kiedy babcia wyciągała jakąś dorosłą książkę z biblioteczki i pozwalała mi ją przekartkować.

To zdaje się właśnie babcia nauczyła mnie tej pedantyczności w obchodzeniu się z książkami. Do przeglądania ich zawsze musiałam mieć czyste ręce, a żaden róg nie mógł zostać zagięty.
Największymi skarbami były woluminy stare, w twardych, skórzanych oprawach. Przedwojenne, a niektóre nawet XIX-wieczne. Na ich widok niemal dostawałam wytrzeszczu oczu, ale babcia pozwoliła mi je samodzielnie przejrzeć dopiero, gdy przestałam być dzieckiem. Byłam wtedy już nastolatką, która umiała należycie obejść się z rzeczami tak cennymi. I to nie w sensie wartości pieniężnej, a tej wynikającej z samego szacunku do książek, jak również ich historii czy wieku. Dziś, gdy babci już przy mnie nie ma, te wszystkie książki są w moim domu, nadal "żyją", są podziwiane, dają radość, a mnie również nienamacalne poczucie obcowania z babcią.


Żaden z moich opisanych wyżej wzorców, o ile dobrze pamiętam,  nie namawiał mnie do czytania przemowami, prośbami czy groźbami. Ja po prostu widziałam ich w otoczeniu książek. Mało tego, widziałam ich czytających, rozmawiających z przejęciem o swoich lekturach. Obserwowałam, jak ważne dla nich są półki wręcz uginające się pod ciężarem książek. A jak wiadomo, nauka przez obserwację jest najskuteczniejsza, najbardziej pierwotna.
Za danie mi takiego przykładu jestem im dozgonnie wdzięczna i staram się bardzo swojemu dziecku też zaszczepić tę pasję.

A o tym, czy mi się to udaje napiszę następnym razem.
Zapraszam! 

Skąd u Was wzięło się zamiłowanie do czytania? Zachęcam do podzielenia się swoimi doświadczeniami i zostawienie śladu po przeczytaniu powyższego tekstu. 

4 komentarze:

  1. Mnie też czytaniem zaraził tato. Jako mała dziewczynka, podbierałam mu jego ulubione kryminały i tak się zaczęła fantastyczna przygoda z czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkradanie książek dorosłym. Ależ to były emocje... 😊.

      Usuń
  2. Podziwiam, że czytasz codziennie, choć czasem to trwa tylko kilkanaście minut. Ja bym tak nie umiała. Muszę mieć chociaż kilka godzin na czytanie. Inaczej nawet nie chce mi się otwierać książki.

    Poplamiona, wygięta książka – zgroza.

    Moja miłość do książek zaczęła się od tego, że moja koleżanka dała mi do przeczytania książkę. Dzięki tej książce zapomniałam wtedy o wszystkich dręczących mnie problemach. To było jak lekarstwo na moją duszę. Nigdy nie zapomnę tego uczucia. Za każdym razem gdy jakaś historia mnie wciągnie tak właśnie się czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ładnie to ujęłaś. To życzę jak najwięcej wciągających historii.
      A od książek jestem niemal fizycznie uzależniona. Poza tym pomagają mi zasnąć. Nie żeby były nudne, po prostu oczy wysiadają przy lampce nocnej ;-)

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.