5 lipca 2017

Bilet do szczęścia - Beata Majewska [RECENZJA PREMIEROWA]

"Bilet do szczęścia" stanowi kontynuację książki "Konkurs na żonę". Czekałam na drugie spotkanie z Łucją i Hugonem, z ciekawością, jak dalej potoczyły się ich losy i co nowego przyszykowała dla nich autorka. 
W dniu premiery książki opowiem Wam o moich wrażeniach z lektury. 


W pierwszej części młodziutka i naiwna Łucja Maśnik padła ofiarą okrutnego planu Hugo Hajdukiewicza, prężnego, odnoszącego sukcesy prawnika. Plan był związany z testamentem wuja Hugona, który przepisał mu imponującą schedę po sobie, stawiając warunek, że siostrzeniec stanie się spadkobiercą, jeśli do 30-tki ustatkuje się: ożeni i zostanie ojcem. 
Z czasem cyniczna gra zmieniła swój bieg, bo pojawiły się prawdziwe uczucia, ale prędzej czy później prawda musiała wyjść na jaw i niezwykle skomplikowała relacje między Łucją i Hugonem. 

Gdybym miała użyć metafory do opisania pierwszej i drugiej części, to "Konkurs na żonę" byłby opowieścią o polowaniu sprytnego i przebiegłego wilka na biedną, wystraszoną owieczkę. Natomiast "Bilet do szczęścia" przypomina historię dwóch zbłąkanych owieczek, które miotają się po ciemnym lesie, nie mogąc znaleźć wyjścia, czasem wędrują razem, a częściej rozdzielają się i próbują w pojedynkę wyjść z opresji. 

Hugo i Łucja są teraz w zupełnie innej sytuacji życiowej, przed nimi nowe zadania i priorytety. Życie wymaga od nich większej dojrzałości i zazwyczaj wykazują się nią. Najlepiej byłoby, gdyby zwarli szyki i stanowili monolit, jednak rzeczywistość jest inna. Hugo tak bardzo namieszał, że Łucja straciła do niego zaufanie. Boi się zaufać mu ponownie, a przede wszystkim nie wie czy może to zrobić i czy jest w stanie. W związku z tym toczy wewnętrzną walkę, w której serce i rozum ścierają się ze sobą, podpowiadając różne, przeciwstawne rozwiązania. 

Hugo również jest w tej części rozedrgany. On, w przeciwieństwie do Łucji, wyraźnie wie, na czym mu zależy, ale nie wie jak postępować, jak odkupić swoje winy i momentami traci rezon, dając upust emocjom. Czy wyciągnął wystarczające wnioski i dostanie drugą szansę? Czy Łucja będzie w stanie na nowo obdarzyć go zaufaniem? 

"Bilet do szczęścia" czytało mi się równie dobrze, co "Konkurs na żonę". Tempo akcji i koloryt powieści są inne niż w pierwszym akcie tej historii. Dzieje się tak z dwóch powodów: zmiana sytuacji życiowej bohaterów, a po drugie, co jest konsekwencją pierwszej przyczyny, inne zachowanie głównych postaci. 
Po publikacji pierwszej części na głowę Hugona lawinowo posypały się gromy. Przez czytelniczki został niemal jednogłośnie uznany za drania. Ja nie byłam aż tak kategoryczna wobec niego. Dostrzegałam w nim ukryte dobro i powody jego twardego pancerza, jaki na siebie wdziewał. "Bilet do szczęścia" ukazuje Hugona bez tego pancerza, a ci, którzy go znienawidzili podczas lektury pierwszej części, teraz w większości zrewidują swój stosunek do niego. Dopadająca Hajdukiewicza przeszłość obnaża jego "miękkie podbrzusze" i trochę tłumaczy motywy jego niecnego postępowania w "Konkursie na żonę".
Wracając do metafory, której użyłam na początku tego tekstu, Hugo schował ostre, wilcze zęby i założył miękkie owcze futerko. 

W "Konkursie na żonę" Łucja jawiła mi się jako głupiutkie dziewczątko. To, co ją spotkało zmieniło ją diametralnie, uzbroiło w ostrożność, ale przede wszystkim wypełniło lękiem i niepewnością. Bohaterka z pewnością dojrzała, ale nadal potrzebuje kogoś, kto niczym kompas wskaże jej kierunek. I tu niezawodna okazuje się babcia Łucji, która nie po raz pierwszy okazuje się najbardziej rozsądna i najmądrzejsza spośród wszystkich bohaterów. Jednego mi trochę żal. Rozumiem, że życie i nowa sytuacja utemperowały charakter Łucji, ale szkoda, że ta jej żywiołość i spontaniczność, które zapamiętałam z pierwszej części, tak bardzo wygasły. Wcześniej wybranka Hugona niejednokrotnie potrafiła reagować bardzo żywiołowo, powiedzieć szybciej niż pomyślała i przez to coś chlapnąć. Ta cecha, mimo że bywa denerwująca, ma swój urok i trochę odczuwałam jej brak podczas lektury "Biletu do szczęścia". Krnąbrność Łucji uleciała, ale w to miejsce pojawiły się inne cechy.

Główni bohaterowie powieści Beaty Majewskiej przeszli metamorfozę, stali się bardziej dojrzali, stonowani i ostrożni. Każde z nich toczy wewnętrzną walkę i żyje w dysonasie pomiędzy tym, co chcieliby w głębi duszy, a tym, co pokazują na zewnątrz. Hugo stara się odzyskać zaufanie Łucji, a ona musi znaleźć w sobie odpowiedź na pytanie czy jest w stanie wybaczyć. To czyni z "Biletu na szczęście" opowieść głównie o zaufaniu i wybaczeniu (nie tylko w relacji Łucja - Hugo).

Bardzo ciekawi mnie jaką "bombę" szykuje autorka w trzeciej części, ponieważ zakończenie "Biletu na szczęście" nie zrodziło we mnie znaczących znaków zapytania. Zupełnie nie zdziwiłoby mnie, gdyby to był koniec tej historii. Ale ponieważ jest już pewne, że będzie kolejny tom, to domyślam się, że Beata Majewska jeszcze nieźle może namieszać w życiu bohaterów, choć teraz nie zarzuciła przynęty dla czytelników.




Za możliwość poznania dalszych losów Łucji i Hugona bardzo dziękuję:




12 komentarzy:

  1. Niestety, nie przepadam za tego typu literaturą ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj juz widziałam kilka filmów z tym motywem i nie wiem czy siegnelabym po takie książki. Moze kiedyś :-)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    Bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już od kilku osób, że ta historia kojarzy im się z jakimś filmem. Niestety nikt nie podał tytułu, więc nie mam jak porównać, a sama niczego takiego nie oglądałam.

      Usuń
  3. To chyba jednak nie do końca mój klimat :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niebawem przeczytam, jak tylko ogarnę swoje prywatne sprawy. Książka juz czeka na półce 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzuciła mi się w oczy w zapowiedziach tą śliczną, minimalistyczną okładką, ale niestety - to nie moja bajka ;) Cieszę się jednak, że tobie przypadła do gustu, no i oby kolejny tom faktycznie okazał się tak świetny, jak tego oczekujesz :D

    Pozdrawiam!
    Ula z Drzwi do Innego Wymiaru

    Otwórz Drzwi do Innego Wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-).
      No właśnie nawet nie wiem czego oczekiwać w trzecim tomie, bo drugi skończył się tak jakby już nie miało być ciągu dalszego.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.