31 marca 2017

"Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem" - Catharina Ingelman-Sundberg [O, matko... i córko, czyli recenzja matki i zaczytanej 11-latki]



Niedawno pisałyśmy o książce "Seniorzy w natarciu" (recenzja tutaj). Ponieważ pierwszy tom bardzo nam się podobał, postanowiłyśmy kuć żelazo póki gorące i zabrałyśmy się za lekturę kontynuacji perypetii emerytów-rabusiów.




Kolejna recenzja, kolejny podskok ciśnienia, czy zaakceptujecie moją recenzję. 
Oto druga część trylogii Cathariny Ingelman-Sundberg! 
Według informacji, jakie przekazała w październiku na spotkaniu autorskim Catherina Ingelman-Sundberg, ludzie mieszkający w domach opieki w Szwecji nie mają zbyt ciekawego życia. Najlepszym sposobem na potwierdzenie tego jest sięgnięcie po książkę i poznanie historii grupki staruszków. 


W tej części autorka podwoiła dawkę adrenaliny towarzyszącej czytelnikowi. Nie brakuje też humoru, miłostek, zdrad, a także... motocyklowych gangów. 
Sama inicjatywa wykreowania postaci nieporadnych staruszków i zestawienie tego z mafią, kradzieżami na skalę światową i podarkami dla domów opieki jest bardzo ciekawą mieszanką. 
Wizja pojawienia się band motocyklowych niezbyt mnie ucieszyła, lecz autorka przedstawiła to w inny sposób niż się spodziewałam. 
Sprawy miłosne staruszków były dość zabawne i nieporadne.

Bardzo podobał mi się wątek obdarowania domów opieki rzeczami zakupionymi za ukradzione pieniądze. Podobało mi się, że mimo iż Emerycka Szajka nie miała już nic wspólnego z domem opieki, to pamiętała jednak o innych seniorach, którzy tam pozostali. 

Uważam, że autorka wykreowała bardzo wyraziste postacie, z interesującymi osobowościami oraz charakterkami. Pani Ingelman-Sundberg spełniła swoją funkcję - przez początek książki prowadziła czytelnika za rękę, by potem dać mu samemu odkrywać świat przez nią wykreowany. 
Książkę oceniam bardzo dobrze i zachęcam do sięgnięcia po nią. 



Po lekturze pogodnej i zabawnej kryminalnej komedii Cathariny Ingelman-Sundberg opowiadającej o złodziejskiej szajce złożonej wyłącznie z emerytów i jednocześnie mieszkańców domu opieki byłam tak zadowolona i miałam tak pozytywne wrażenia, że oczywistością było sięgnięcie po kontynuację "Seniorów w natarciu". 

Ponieważ nie wszyscy z Was znają już pierwszy tom, zacznę od kilku słów streszczenia dotychczasowych wydarzeń. Piątka pensjonariuszy domu opieki, zaniepokojona ciągłym obniżaniem standardów placówki, w której przyszło im żyć, doszła do wniosku, że lepiej żyje się więźniom. Postanowili popełnić przestępstwo i dać się złapać. Niestety więzienna rzeczywistość okazała się jednak daleka od wyobrażeń bohaterów. Zmodyfikowali więc swoje cele. Nie rezygnując z przestępczej działalności, założyli złodziejski fundusz, który ma za zadanie poprawiać los m.in. innych pensjonariuszy domów opieki.
To tyle w telegraficznym skrócie o części pierwszej.

Bycie kryminalistą wymaga dużo więcej niż zwykłego główkowania. To lepsze od sudoku, krzyżówek i poradników.

Fabuła "Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem" rozpoczyna się około pół roku po wydarzeniach opisanych w "Seniorach w natarciu". Emerycka Szajka jest w Las Vegas. Po trosze konsumuje swoje łupy, zarazem próbuje je rozmnożyć w mniej lub bardziej tradycyjne dla tego miejsca sposoby. Przede wszystkim jednak seniorzy schodzą z oczu szwedzkim organom ścigania, które mogłyby chcieć rozliczyć staruszków z ich dotychczasowych złodziejskich występków.

W życiu nic nie jest pewne, lecz czasami trzeba zaryzykować. Dopiero wtedy coś może się zmienić na lepsze. 

Najbardziej sympatyczni przestępcy, jakich znam nie zapominają jednak, w jakim celu się zorganizowali. Postanawiają wrócić do Szwecji, zacząć działać na własnym terenie i dopilnować funduszu przez nich założonego. Na przedmieściach kupują dom i urządzają w nim swój azyl, miejsce, o którym marzyli, będąc jeszcze w domu opieki. W małym, uroczym domku każdy z piątki seniorów ma miejsce dla siebie, w którym mogą realizować swoje pasje i spędzać czas tak, jak lubią. Brzmi sielsko? Czyżby Emerycka Szajka wybrała się na złodziejską emeryturę? Oczywiście, że nie. Planują kolejne przestępstwa, które mają uszczuplić portfele bogatych, a jednocześnie zasilić fundusz.

Musimy wkroczyć, skoro państwo jest niewydolne. Działamy jako przyjaciele i obrońcy biednych, jesteśmy Robin Hoodem dwudziestego pierwszego wieku. 


Sielankowy obraz życia na przedmieściach burzy sąsiedztwo. Bo tuż obok mieszkają... członkowie gangu motocyklowego! Są zdeterminowani, żeby awansować w hierarchii. A stanie się to, gdy dostaną się do bardziej prestiżowego gangu.
Zaczynają interesować się seniorami i liczą, że w łatwy sposób zmanipulują ich na chwałę motocyklowego bractwa. Pechowo dla bandziorów w skórzanych ciuszkach nie mają do czynienia ze zwykłymi staruszkami. Nie tak łatwo ich ograć.
A to nie jedyni przeciwnicy Emeryckiej Szajki. Gdzieś na horyzoncie czają się mundurowi z lepkimi palcami...

Starszy pan z chodzikiem był równie interesujący co stare, zwietrzałe niskoprocentwe piwo. 

To nie jest częsta sytuacja, gdy drugi tom serii jest lepszy od pierwszego. Blurb na okładce - Emerycka Szajka powraca - ze zdwojoną siłą! - nie kłamie. Stanowczo i z radością mogę stwierdzić, że "Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem" jest jeszcze lepsze niż tom otwierający serię.
Według mnie więcej się dzieje, akcja jest bardziej wartka i jeszcze mocniej mnie wciągnęła. 
Powodów jest kilka: pojawiają się nowe postacie, i to bardzo charakterystyczne, autorka poszerzyła spektrum wątków i gamę emocji, które towarzyszą bohaterom.
W tej części seniorzy są lepiej zorganizowani, ich plany są bardziej ambitne i lepiej dopracowane. Z realizacją zamierzeń bywa różnie, jak to w komedii kryminalnej. Czasem jest nieporadnie, czasami Emerycka Szajka wychodzi z opresji obronną ręką dzięki pozytywnym spotom okoliczności. Niekiedy posiłkują się przedstawicielami młodszego pokolenia, bo w tym tomie do gry wchodzą dzieci jednej z seniorek, a to kolejna świeża krew w fabule.



W tej części autorka w większej mierze postawiła na sferę uczuć. Dla mnie ogromnym atutem książki jest obecność wątków miłosnych bohaterów w wieku zdecydowanie dojrzałym. Bo przecież bliskość jest ważna w każdym wieku i nigdy nie jest na nią za późno. To dla mnie jedna z najsilniejszych refleksji po lekturze drugiego tomu. Z pewnym rozczuleniem i rozbawieniem śledziłam porywy serc członków Emeryckiej Szajki. A fluktuują one od spokojnych i statecznych, przez niemal szczenięce ogłupienie na punkcie wybranki lub wybranka, zazdrość, aż do zdrady. Na tym polu sporo się dzieje.

To była naprawdę satysfakcjonująca i odprężająca lektura. Jeszcze bardziej emocjonująca, zabawna. Mam nadzieję, że ten fabularny progres jest dobrym prognostykiem przed spotkaniem z seniorami w trzeciej części serii. Tę na pewno przeczytam już wkrótce :-).  Do tego czasu pozostanę wyłącznie z pozytywnymi wrażeniami.



Za możliwość lektury dziękujemy wydawnictwu:



I co myślicie o takich szalonych seniorach?
Czytaliście którąś z książek o Emeryckiej Szajce?
Podzielcie się z nami swoimi wrażeniami :-).


2 komentarze:

  1. Faktycznie rzadko się zdarza, aby kolejny tom był lepszy od pierwszego. Zaczytanego kwietnia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.