9 lipca 2016

Recenzja książki "Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej" Michała Rusinka





Wisławą Szymborską najpierw zachwyciłam się poprzez jej wiersze. To było w czasach licealnych. Razem z przyjaciółką podsuwałyśmy sobie nawzajem te, które nas zaciekawiły lub poruszyły. Zupełnie nieoryginalnie najbardziej zapadły mi w pamięci "Kot w pustym mieszkaniu" i "Nic dwa razy". Ten drugi wiersz można było nawet pośpiewać dzięki Korze i zespołowi Maanam.
Potem zachwyciła mnie osobowość Noblistki. Z podziwem patrzyłam i słuchałam osoby o tak młodym duchu, która nie zatraciła nieomal dziecięcej fascynacji i oczarowania drobiazgami, a jednocześnie odznaczającej się niebywałą przenikliwością. Zauroczyło mnie, że o sprawach niezwykle ważnych Wisława Szymborska mówiła bez patosu, nie stawiając się w roli autorytetu, czy to z racji swojego wieku, doświadczenia, osiągnięć czy pozycji.

Ponadto w Jej postaci i twórczości urzeka mnie i darzę podziwem za to, że sprawy dużego kalibru, wiele razy analizowane przez zwykłych ludzi i liczne "tęgie głowy", potrafiła rozpatrywać z niezwykłej, innej perspektywy. Jak choćby, we wspomnianym już przeze mnie wierszu, "Kot w pustym mieszkaniu" rozpatruje śmierć człowieka z punktu widzenia kota, który nagle pozostał sam, opuszczony przez swojego opiekuna. Dla mnie takie spojrzenie jest naprawdę fascynujące i zastanawiające dużo bardziej niż standardowe podejście.

Kilka lat temu obejrzałam film dokumentalny Katarzyny Kolendy-Zalskiej o Wisławie Szymborskiej "Chwilami życie bywa znośne". W trakcie oglądania filmu miałam uśmiech na twarzy i tylko utwierdziłam się w zauroczeniu bohaterką filmu. W głowie utkwiły mi m. in. limeryki Szymborskiej dotyczące miejsc odwiedzanych w trakcie realizacji filmu oraz jej fascynacja boksem i Andrzejem Gołotą. Kilka lat później ten znany polski pięściarz przysłał kwiaty na pogrzeb poetki.
Cały mój wstęp ma świadczyć o moim braku obiektywizmu w ocenie tej książki. Bo nie dość, że cenię sobie postać i twórczość naszej Noblistki, to na dodatek darzę sympatią Michała Rusinka, a jego książki dla dzieci czytam razem z córką.

Opisując "Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej" należy zaznaczyć dwie kwestie.
Po pierwsze, to nie jest biografia. Jeżeli ktoś spodziewa się tu pełnego życiorysu poetki, to w tej książce go nie znajdzie. To raczej zapis wspólnej drogi Szymborskiej i Rusinka, która zaczęła się w październiku 1996 roku, gdy ogłoszono laureata Literackiej Nagrody Nobla. Wówczas poetka potrzebowała osoby, która pomogłaby jej okiełznać nawał korespondencji, gratulacji, zaproszeń czy próśb o wywiad. I tu właśnie w jej życiu pojawił się Michał Rusinek, który został jej sekretarzem (zwany był również Pierwszym Sekretarzem) i aż do śmierci poetki pomagał jej w, jak to oni sami nazywali, "szuraniu papierami"

Drugą kwestią, którą chcę zaznaczyć jest wyjątkowość książki poprzez jej autora. Nie została ona napisana przez zawodowego biografia, a przez naocznego świadka większości opisywanych zdarzeń i bezpośredniego słuchacza przytaczanych anegdot, przy czym ewentualne niedomówienia czy niespójności są przez autora odnotowane.
W "Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej" czytelnik otrzymuje relację z czasu "tragedii sztokholmskiej", jak poetka nazywała przyznanie jej Nobla, dowiaduje się jak wyglądały przygotowania do wyjazdu oraz uroczystości w Sztokholmie. 

Źródło: http://www.demotywatory.pl


Michał Rusinek uchyla rąbka tajemnicy i opisuje niektóre zwyczaje i rytuały Szymborskiej, wzbogaca wiedzę o niej, jaka wyłaniała się z dotychczasowych przekazów, np. jakie najgorsze przekleństwo usłyszał z ust Noblistki. Z drugiej strony demaskuje nieprawdziwe informacje, które pojawiały się w publicznym dyskursie. Autor dopuszcza do prywatności poetki, ale z taktem i wyczuciem. Jednocześnie zdaje się, że nie przekracza granic, które wyznaczyła sama Noblistka, nie dywaguje, nie stawia się w roli wszechznawcy jej duszy i otwarcie pisze, że do wielu kwestii nie był dopuszczony. Choć to nie ma znaczenia w jakości relacji poetki i jej sekretarza, autor odnotowuje, że do samego końca był dla niej "Panem Michałem".

Michał Rusinek daje czytelnikowi próbkę twórczości Szymborskiej, wychodzącej poza poezję. Mam na myśli, wielu już pewnie znane, wyklejanki - kolaże ilustracji i haseł reklamowych, nagłówków gazet etc. Co nieco opowiada również o loteryjkach organizowanych przez poetkę, na których do wygrania były niezwykłe fanty. Tym, którzy chcieliby więcej dowiedzieć się o wyklejankach i loteryjkach, polecam książkę "Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wisławy Szymborskiej" Joanny Szczęsnej i Anny Bikont (link do książki tutaj). 

Źródło okładki: http://www.lubimyczytac.pl


Czytając "Nic zwyczajnego", czytelnik spotyka się również z wierszami Szymborskiej, wzbogaconymi analizą Michała Rusinka, a jak sam zauważył: "Poezja jest formą, w której WS mówi to, co dla niej najważniejsze".
Spotkałam się z uwagą, że ta książka jest zbyt reportażowa, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Na tyle, na ile poznałam postaci Wisławy Szymborskiej i Michała Rusinka oraz ich relację wiedziałam, że to nie będzie wylewne, emocjonalne wspominanie i odlewanie pomnika Noblistki za pomocą wzniosłych określeń. Zresztą sama WS nie chciałaby takiej książki o sobie i stawiania jej na cokole. Autor wspomina bez patosu, bez czołobitności, a robi to z dystansem i dyskrecją - czyli tak, jaka była poetka. 

Jaki według mnie wyłania się obraz z tej książki i moich pozostałych spotkań z twórczością i osobowością Szymborskiej, najlepiej zawiera się w cytacie z omawianej książki:
"Szymborska jest poza wiekiem. Kiedy ktoś pyta, jak się miewa "starsza pani" albo nawet "staruszka", w pierwszej chwili nie wiem, o kogo chodzi. Myślę, że tak miał każdy, kto ją znał.
To zapewne dzięki zachowanej przez nią nieomal do końca zdolności dziwienia się światu, zachwytu światem, braku oznak zgorzknienia, ironii pozbawionej cynizmu. Nie ma w niej także infantylności, choć jej dziwactwa, wyrwane z kontekstu, mogą być w ten sposób odbierane."
W powyższym fragmencie, ale również w całej książce, symptomatyczne jest to, że jest sformułowany w czasie teraźniejszym. Tak, jakby bohaterka tej książki nie odeszła, nie zmarła. Momentami Michał Rusinek pisze w czasie przeszłym, ale podoba mi się to zaznaczenie dalszej obecności Szymborskiej, tak, jakby w jego myślach dalej trwała na tym świecie.

Na koniec warto napisać kilka słów o tylnej okładce książki. W kontekście zarówno jej stylu, treści, jak i bohaterki oraz autora jest symboliczna. Dla mnie jest metaforą relacji pełnej bliskości, ale i dystansu, metaforą odejścia Wisławy Szymborskiej i końca pewnej ery.

Zdjęcie: Zaczytana do samego rana


Gorąco polecam lekturę tej książki tym, którzy już są admiratorami postaci naszej Noblistki, ale również tym, którzy nie mieli okazji dowiedzieć się o Niej czegoś ponad to, że 20 lat temu ze  skromnością dołączyła do grona laureatów Literackiej Nagrody Nobla. Warto sięgnąć po wiersze Szymborskiej, bo są niezwykłe i zrozumiałe nie tylko dla miłośników poezji.

Zdjęcie: Zaczytana do samego rana


Czy czytaliście tę książkę? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze? Czy moja recenzja jest pomocna? Zachęcam do podzielenia się swoimi refleksjami i zapraszam do przeczytania innych moich tekstów. 
Kolejna recenzja będzie również dotyczyła polskiej książki. 


INFORMACJE O KSIĄŻCE:
"Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej"
Autor: Michał Rusinek
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324040919
Liczba stron: 320

Źródło okładki: http://www.znak.com.pl

11 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Tobie wiem, czego mam się spodziewać po książce, która cierpliwie czeka na swoją kolej na półeczce ;)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recenzja była pomocna. U mnie ta książka też musiała "chwilę" postać w kolejce, ale cieszę się, że już przeczytana, bo warto.
      Pozdrawiam ☺

      Usuń
  3. Z chęcią przybliże sobie tę niezwykłą postać. Również uwielbiam wiersz "Nic dwa razy";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci też film, o którym pisałam - "Chwilami życie bywa znośne". Po nim można wpaść po uszy w zauroczeniu Szymborską. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ☺

      Usuń
  4. zastanawiałam się czy przeczytać książkę, ale Twoja recenzja rozwiała moje wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że zachęciłam Cię do niej? Naprawdę warto ☺. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam 😃

      Usuń
  5. Już ze względu na samą postać warto przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki nie czytałam, ale wierzę, że to kawałek ciekawej literatury. Przeczytam z przyjemnością. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet kawał :-). Gorąco polecam! Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ☺.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.