11 lipca 2017

Pozorność - Natalia Nowak-Lewandowska [RECENZJA]

Są takie książki, które choć czyta się dobrze i szybko, to jednak z pewnym trudem. Mam na myśli trud emocjonalny. Skomplikowana, nieprzyjemna tematyka oraz realizm opisów sprawiają, że kipiące w czytelniku emocje podwyższają tętno i przyspieszają oddech (lub go wstrzymują). Wielu z Was zapewne wie, o czym piszę. Tak właśnie żywo reagowałam podczas lektury "Pozorności" Natalii Nowak-Lewandowskiej. 




Pozorny spokój, pozorna cisza, pozornie poukładane małżeństwo. Anna jest żoną Piotra. Oboje zdecydowali się na wspólne życie, rezygnując z poprzednich związków.
To miała być miłość życia, to miało być szczęśliwe małżeństwo. Do pewnego momentu tak było, ale niepostrzeżenie wkradł się mrok. Pierwsze oznaki drugiej twarzy Piotra Anna przyjęła z niedowierzaniem. Ktoś, kogo pokochała, i obdarzyła zaufaniem nagle zaczął okazywać jej chłód, brak wsparcia i zrozumienia, a punktem zapalnym było poronienie. Od tej chwili nie tylko małżeństwo Anny, ale całe jej życie znalazło się na równi pochyłej. Piotr okazał się potworem, dla którego czymś w rodzaju sportu było upokarzanie żony i znęcanie się nad nią, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Jego ofiara natomiast wykazuje objawy syndromu sztokholmskiego. 


Zaczęła bać się własnego męża, poza którym przecież jeszcze do niedawna nie widziała świata. Tego, który miał być jej opoką, na dobre i złe, wspierać, kochać bez względu na wszystko i pomimo wszystko. Miał być na zawsze. A teraz czuła ogromny strach i nie mniejsze zaskoczenie. Nie, to nie było zaskoczenie, to był szok w czystej postaci. 

Pomimo oczywistych powodów, żeby brać nogi za pas, Anna trwa w trującym układzie. Myśli o tym, jak było na początku, jakie nadzieje wiązała z tym związkiem, jaki zawód sprawi rodzicom, jeśli zdecyduje się na rozwód i wreszcie jak zareaguje nieobliczalny, brutalny mąż. Z drugiej strony łudzi się, że jeśli uda się jej urodzić dziecko, to mąż się zmieni, dostanie to, czego chce i odpuści. To wszystko sprawia, że Anna tkwi w pewnym stuporze, czuje się bezsilna i samotna, tym bardziej, że z nikim nie dzieli się swoimi problemami, nikt nie wie, w jakiej strasznej sytuacji się znajduje, a w konsekwencji nie otrzymuje pomocy.
Jednak ktoś dostrzega, że szczęście małżeńskie Anny to tylko tytułowa pozorność. Ale pomoc osobie, która znalazła się w takiej emocjonalnej matni, nie jest taka prosta. To jak stąpanie po polu minowym, uważając na kruchość ofiary, ale i na oprawcę.

Miała wrażenie, że w tej chwili podpisała na siebie dożywotni wyrok więzienia. Sama. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i swoim potrzebom.

"Pozorność" bardzo mnie poruszyła. Kiedy wieczorem czytałam ją w łóżku, emocje tak we mnie kipiały, że nie było mowy o rychłym nadejściu snu. Złość, wzburzenie, smutek, współczucie i nadzieja - te uczucia towarzyszyły mi podczas poznawania historii Anny. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy mogą jeszcze wykazać się irytacją i niezrozumieniem wobec głównej bohaterki, ale ja rozumiem, że reakcje w tak ekstremalnych i długotrwałych sytuacjach mogą być różne, obiektywnie trudne do zaakceptowania. Niekiedy do radykalnych kroków trzeba dojrzeć lub musi stać się coś, co będzie impulsem do wyjścia z wyniszczającego układu.

Pozorność stała się jej drugą naturą i pomagała w zmaganiu się z rzeczywistością. 

Natalia Nowak-Lewandowska ambitnie zadebiutowała trudnym tematem swojej powieści. Stworzyła bardzo realistyczną opowieść o przemocy w czterech ścianach. Ile razy słyszymy, że komuś we własnym domu działa się krzywda, a znajomi i sąsiedzi zaskoczeni powtarzają, że to była taka porządna, normalna i kochająca się rodzina? To właśnie ta pozorność, z której autorka uczyniła główną "bohaterkę" swojego literackiego debiutu. To studium zła, które może być wyrządzone przez najbliższą osobę, to historia trwania w miłości pełnej zła, brudu, agresji i pogardy. "Pozorność" opowiada o przyjmowaniu kolejnych ciosów, fizycznych i psychicznych, to dogłębny opis reakcji na przemoc, myśli, strachu, niedowierzania, ambiwalentnych odczuć oraz niemocy.
Wszystko to jest bardzo dojmujące dla czytelnika, ponieważ autorka odsączyła fabułę z wszelkich dystraktorów i skoncentrowała się na emocjach i psychice Anny, dokładnie opisując dramatyczne zdarzenia. Nie ma w "Pozorności" wątków pobocznych, które zmieniają momentami nastrój czy odciągają myśli od głównej osi. Podczas lektury można tylko obserwować dramat Anny, przeżywać go razem z nią i mieć nadzieję, że w którymś momencie wyzwoli się z zaklętego kręgu małżeńskiej pozorności.

Na przestrzeni kilku miesięcy dotychczasowe życie stało się tylko niewyraźnym majakiem, jakby snem, z którego obudziła się w zupełnie innym świecie. 

Książkę, choć dotyka trudnych tematów i pełna jest szczegółowych opisów przemocy, czyta się bardzo szybko. Nie tylko z powodu jej niewielkiej objętości. Natalia Nowak-Lewandowska dobrze oddała nastrój i emocje, używając przy tym języka, który nie powinien stanowić bariery nawet dla niezbyt wyrobionych czytelników. Jednocześnie podejście do tematu jest bardzo dojrzałe, nie ma trywializowania, mimo że postępowanie Anny niektórym może się wydawać niezrozumiałe. Autorka traktuje swoją bohaterkę bardzo poważnie i starannie wyselekcjonowała, o czym chce pisać, a co jej powieści jest niepotrzebne. Dzięki temu czytelnicy podczas lektury "Pozorności" są skupieni przez cały czas na meritum, a podczas śledzenia fabuły pojawiać się mogą silne emocje, takie jak: złość, trwoga, obrzydzenie czy współczucie.

Książka ma pewne drobne grzeszki fabularne: bohaterka dwukrotnie wchodzi do wanny, a nie ma mowy, żeby w międzyczasie z niej wychodziła, brakowało mi domknięcia jednego wątku lub coś wydarzyło się w sposób niewyjaśniony przez autorkę. Ale to są tylko detale, które nie wpływają na moją ogólną ocenę czy stosunek do "Pozorności". W większości filmów też zdarzają się takie drobne wpadki, niezauważone przez wiele par oczu, a w mig wychwytywane przez widzów. Mimo to ogląda się takie filmy i nie umniejsza ich wagi przez szczegóły.

Polecam "Pozorność" nie tylko tym, którzy interesują się tematem przemocy domowej. Warto poznać historię, która prowokuje do refleksji, że również my możemy nie wiedzieć, co tak naprawdę wokół nas dzieje się w czterech ścianach między ludźmi, którzy pozornie wydają się być szczęśliwi, porządni i "normalni".
Przekonajcie się czy Anna zawalczyła o miłość, spokój i szacunek.



16 komentarzy:

  1. Kiedyś zaczęłam czytać, ale nie dałam rady po jednym z opisów kontynuować lektury. Zgadzam się z Tobą, że te opisy są bardzo realistyczne. Co do oceny bohaterki, nie podjęłabym się jej, bo jej sytuacja była bardzo złożona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Niektórzy łatwo ferują wyroki i krytykują, a tak naprawdę nie da się wejść w czyjąś skórę.

      Usuń
  2. Bardzo trudny temat, niestety coraz bardziej powszechny. Ludzie zapominają jak ze sobą rozmawiać. Piękna okładka,'oddająca całkowicie treść książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-(.
      A okładka bardzo wysmakowana i przemyślana.

      Usuń
  3. Uwielbiam mocne, poruszające książki, a o tej słyszałam już wiele dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie dobre opinie o "Pozorności" są zasłużone.
      Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ta lektura nie poruszała.

      Usuń
  4. Mam tę książkę w swojej biblioteczce i się przymierzam do jej lektury od jakiegoś już czasu. Trochę się obawiam za nią zabrać, nie wiem czy przebrnę przez co poniektóre opisy. Trudna tematyka. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem obawy, ale mam nadzieję, że w którymś momencie poczujesz się gotowa na tę książkę :-).

      Usuń
  5. Czytałam i jestem w niej zakochana!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bohaterka, której życie niestety się wali mimo całego cierpienia pragnie żyć w szczęśliwym związku. Mimo wszystko. To często spotykany w dzisiejszych czasach wątek i ta książka powinna znaleźć się u każdego na półce. warto spojrzeć na ten problem z drugiej strony. Ze strony ofiary.

    pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :-).
      Szkoda, że takie historie nie są tylko fikcją literacką.

      Usuń
  7. To jedna z książek, które po odliczeniu, nadal zostają w głowie. To nie książki, które zamkniemy i powiemy "to tylko fikcja". Naprawdę dobra książka i świetny debiut. Musiałabym o nim w końcu trochę opowiedzieć u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie podziel się swoimi przemyśleniami i wrażeniami :-).

      Usuń
  8. Uwielbiam takie poruszające książki, a bardzo realistyczne opisy jeszcze bardziej mnie do niej przyciągają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisy są bardzo realistyczne i naturalistyczne. Nic tu nie jest osnute mgiełką niedomówień.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu "Zaczytana do samego rana". Będę bardzo wdzięczna za pozostawienie śladu Twoich odwiedzin. Podziel się swoimi wrażeniami i refleksjami, stosując się do zasad netykiety. Spam oraz treści obraźliwe będą usuwane.